Muszynianka – ostoja tradycji, powiew nowoczesności
Na półkach sklepowych pojawiają się coraz to nowsze napoje typu zero, fit i light. Jest kolorowo, krzykliwie i niekoniecznie zdrowo. Na szczęście niektórzy producenci rozumieją postęp inaczej i choć w sensie technologicznym nie zostają w tyle za resztą świata, to jednak trzymają się sprawdzonych receptur i smaku. Poznaj bliżej historię Muszynianki.
Od rzemiosła do królowej wód mineralnych
To długa i pełna zakrętów opowieść. Jestem pewien, że kilkadziesiąt lat temu nikt nie zdołałby przewidzieć, jak potoczą się losy kolejnych wcieleń firmy-matki Muszynianki.
Wszystko zaczęło się 23 czerwca 1951 roku, kiedy w powojennej Polsce powstała Spółdzielnia Pracy Przemysłu Spożywczego "POSTĘP". Na początku firma próbowała swoich sił w rzemiośle – od krawiectwa i szewstwa, przez pamiątkarstwo i fryzjerstwo, aż po druk i fotografię. Z mizernym skutkiem. Pieniędzy z tego nie było.
Firma potrzebowała czegoś więcej niż rozdrobnionych usług, więc zaczęła się przebranżawiać (zanim to było modne, aż się chce zażartować). Już w latach 50. i 60. wzięto na cel produkcję spożywczą – najpierw mięso, później słodycze. Ale tak naprawdę kluczowy okazał się zupełnie inny produkt: woda mineralna.
Pierwsze próby produkcji wody mineralnej pojawiły się w latach 70., ale prawdziwy przełom przyszedł w latach 90., kiedy Polacy – którzy od niedawna mieli w ogóle taką możliwość – zaczęli masowo sięgać po naturalne wody mineralne. I to był ten moment. Wszyscy pokochali ten smak.
Nie było dla marki innego wyjścia niż rozwój. I to dynamiczny. Spółdzielnia zainwestowała w modernizację zakładu w Muszynie i już w 1995 roku wprowadziła wodę w butelkach PET. Kolejne lata to spore inwestycje w nowoczesne linie produkcyjne – w 1997 roku pojawiła się włoska linia rozlewnicza, a w 1999 roku uruchomiono halę produkcyjną z wydajnością 12 tys. butelek na godzinę.
Jak się jednak okazało po czasie, inwestycje z lat 90. to była dopiero rozgrzewka. W 2017 roku firma ruszyła z jedną z najnowocześniejszych linii produkcyjnych w Europie, która potrafi napełnić aż 42 tys. butelek na godzinę (dzisiaj jest to 70 tys. butelek na godzinę). W międzyczasie, w 2005 roku, spółdzielnia przyjęła nazwę Spółdzielnia Pracy "Muszynianka", a w 2019 roku przekształciła się w spółkę z o.o.
Dzisiaj to firma nowoczesna – i to pełną gębą. Nad jakością wody czuwa specjalistyczne laboratorium, testujące, sprawdzające i nadzorujące całą linię produkcyjną, która, nota bene, zasilana jest częściowo przez energię słoneczną. I tak to powinno wyglądać – wodę produkuje słońce wespół z górskimi źródłami.
Puenta? Przez dekady zmieniały się nazwy, technologia i ludzie, ale produkt pozostał ten sam. Bo czasami niczego nie trzeba zmieniać. Muszynianka jest doskonała w swojej pierwotnej postaci. Jest fit, light, pure, green, bio (i co sobie tam jeszcze można wymyślić). Zadbała o to sama natura.
Skąd się bierze wyjątkowy smak Muszynianki?
Było o produkcji, butelkach i biznesie, ale czas najwyższy skupić się na najważniejszym aktorze tego przedstawienia – samej wodzie mineralnej.
Wyjątkowy smak i właściwości Muszynianki łączą się bezpośrednio z miejscem jej pochodzenia. Woda czerpana jest z ujęć leżących na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego – rozległego, chronionego obszaru na pograniczu Polski i Słowacji.
Miejsce nieprzypadkowe, bo to właśnie tamtejsze specyficzne warunki środowiskowe i unikalna geologia kształtują skład mineralny wody, nadając jej charakteru, którego nie da się podrobić.
Muszynianka to woda wysokozmineralizowana, alkaliczna, magnezowo-wapniowa. Jej skład jest naprawdę imponujący: magnez, wapń, potas, sód, żelazo, wodorowęglany, siarczany, chlorki, fluorki – wszystko to w idealnych proporcjach. Prawie cała drużyna.
Kapitanem tego teamu jest bez wątpienia magnez, a jego zastępcą wapń. Wysoka zawartość tych minerałów to znak rozpoznawczy Muszynianki i główny powód, dla którego jest tak chętnie wybierana. Magnez wspiera układ odpornościowy i nerwowo-mięśniowy, a wapń to fundament zdrowych kości i zębów. Do tego dochodzą wodorowęglany, które poprawiają trawienie i mogą przynosić ulgę przy nadkwasocie.
Tradycja wydobycia wody mineralnej w okolicach Muszyny sięga 1932 roku, kiedy wykonano pierwsze odwierty. Dziś Muszynianka czerpie wodę z wielu sprawdzonych źródeł zlokalizowanych w Muszynie, Miliku i Andrzejówce.
To, że od dziesięcioleci korzysta z tych samych, naturalnych zasobów, mówi samo za siebie. Lata doświadczenia w wydobyciu i produkcji tej wody budują nie tylko jej autentyczność, ale też zaufanie konsumentów, którzy szukają jakości i niezmiennego smaku. I ją znajdują – na sklepowych półkach, zaraz obok tych wszystkich współczesnych wynalazków w świecących opakowaniach i z jeszcze bardziej świecącym składem.