Najczęstsze przyczyny nawracających infekcji pęcherza. "Idealna pożywka dla bakterii"
Niedoleczona infekcja pęcherza moczowego może być wstępem do poważnych problemów z nerkami, a winna może być nawet źle dobrana bielizna czy używanie wkładek higienicznych. - Może doprowadzić do szybkiego nawrotu, nawet tydzień po tygodniu - ostrzega dr hab. n. med. Karolina Kędzierska-Kapuza.
Nawracające infekcje
Zapalenie pęcherza moczowego jest najczęstszą postacią infekcji dróg moczowych. Dotyczy przede wszystkim kobiet, co wynika z anatomii.
- Mamy krótszą cewkę moczową, przez co bakterie kałowe, przede wszystkim E. coli, mogą do niej łatwiej przenikać, a stamtąd do pęcherza. To właśnie te bakterie, bytujące w naszych jelitach, są główną przyczyną nie tylko infekcji pęcherza, ale też cewki moczowej (szacuje się, że odpowiadają za ponad 90 proc. przypadków - red.) - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Karolina Kędzierska-Kapuza, diabetolog, nefrolog, transplantolog.
- Problem jest powszechny. Przyjmuje się, że trzy infekcje pęcherza w roku to u zdrowej kobiety norma. Jeśli jest ich jednak więcej niż cztery, mówimy już o nawracających infekcjach, które wymagają posiewu moczu i antybiotykoterapii - dodaje.
Dr Kędzierska-Kapuza tłumaczy, że do takich infekcji dochodzi bardzo często z powodu niewłaściwej higieny i źle dobranej bielizny.
- To może być np. niewłaściwy kierunek wycierania po oddaniu stolca: ruch od odbytu w kierunku cewki moczowej ułatwia przenoszenie bakterii kałowych i zwiększa ryzyko infekcji. Sprzyja temu także noszenie zbyt wyciętej i obcisłej bielizny ze sztucznych materiałów, a także, co dla wielu kobiet może być zaskoczeniem, noszenie wkładek higienicznych - zwraca uwagę lekarka.
- Takie wkładki powinny nazywać się raczej antyhigieniczne. Gromadzą się na nich bakterie, czemu sprzyja ciepłe i wilgotne środowisko, z ograniczonym dostępem powietrza. Stąd już prosta droga do infekcji - zaznacza ekspertka.
Profilaktyka to nie tylko higiena
Dodaje, że bakterie kałowe są też bardzo często przenoszone w okolice cewki moczowej podczas seksu. To także sprzyja infekcjom i ich nawrotom (częste infekcje związane z aktywnością seksualną nazywane są syndromem miesiąca miodowego).
- By nie dopuścić do infekcji, musimy więc dbać o higienę, ale nie należy z tym przesadzać. Nadmierna higiena, czyli zbyt częste mycie okolic intymnych, zwłaszcza z użyciem silnych środków, stosowanie irygacji, narusza naturalną barierę ochronną błony śluzowej.
- Pozbawia nas m.in. pałeczek kwasu mlekowego, które utrzymują niskie pH, a to właśnie kwaśne środowisko blokuje rozwój bakterii i grzybów. Ponadto częste mycie wysusza skórę, co sprzyja jej uszkodzeniom, przez które bakterie mogą łatwiej wniknąć - zwraca uwagę lekarka.
- Pamiętajmy też o dokładnym wyleczeniu infekcji, bo niedoleczenie i częste nawroty zwiększają ryzyko odmiedniczkowego zapalenia nerek, które jest bardzo poważną chorobą. Wiąże się z ryzykiem sepsy, może mieć gwałtowny przebieg, który wymaga hospitalizacji. Lepiej więc temu zapobiegać, niż potem leczyć się w szpitalu - przestrzega dr Kędzierska-Kapuza.
Dlatego tak ważna jest profilaktyka. - Numer jeden to odpowiednia higiena, noszenie odpowiedniej bielizny i spanie bez majtek, dzięki czemu skóra w okolicach intymnych może swobodnie oddychać. Bardzo ważnym elementem profilaktyki jest dbanie o właściwe nawodnienie, które działa też przeciw zaparciom, przy których gromadzi się więcej bakterii E. coli, więc automatycznie rośnie też ryzyko infekcji układu moczowego - wskazuje lekarka.
Należy też unikać wyziębienia okolic intymnych, poprzez np. noszenie wyciętej bielizny w zimie czy siedzenie na zimnej powierzchni w mokrym kostiumie kąpielowym, co nie tylko wychładza, ale też sprzyja namnażaniu bakterii. - Nie u wszystkich kobiet ma to znaczenie, ale jeśli zauważymy taką zależność, należy dbać o zapewnienie odpowiedniej temperatury, by uniknąć nawrotów - dodaje ekspertka.
Choroby sprzyjają infekcjom intymnym
Dr Kędzierska-Kapuza tłumaczy, że objawami infekcji pęcherza moczowego są ból, pieczenie, "szczypanie" przy oddawaniu moczu czy nagła potrzeba, by skorzystać z toalety (parcie na pęcherz). W moczu może się pojawić także krew. Takim objawom może też towarzyszyć ogólne "rozbicie" i gorączka.
- W takich sytuacjach możliwe jest samoleczenie, dzięki dostępnej od niedawna furazydynie (furaginie - red.) bez recepty. Ma to jednak swoje minusy, bo taki lek nie zawsze wystarcza. Jeśli mamy nawracające infekcje, konieczny jest posiew moczu i antybiotyk, oczywiście stosowany według zaleceń lekarza - zaznacza lekarka.
Niewłaściwie stosowana furagina, np. zbyt krótkie lub zbyt częste zażywanie takich leków, może doprowadzić do oporności na bakterie. - Wówczas, jeśli weźmiemy furaginę, ona może nie zadziałać. Tymczasem niedoleczona infekcja może doprowadzić do szybkiego nawrotu, zdarzają się nawet pacjentki, u których dochodzi do tego tydzień po tygodniu - dodaje ekspertka.
- Warto też mieć świadomość, że infekcja pęcherza może imitować inne zaburzenia, np. deficyt estrogenów, który sprawia, że błona śluzowa staje się delikatna i krucha albo alergie na konkretne środki higieniczne czy materiały.
- W obu przypadkach mogą wystąpić objawy bardzo podobne do infekcji pęcherza. Co więcej, możemy mieć kamienie w pęcherzu moczowym, z których możemy sobie nawet nie zdawać sprawy. Tymczasem kamienie są siedliskiem bakterii, a ich gromadzenie się sprzyja infekcji pęcherza. Dlatego warto skonsultować się z lekarzem w przypadku nawrotu takich zapaleń - dodaje ekspertka.
Dodaje, że ryzyko nawracających infekcji zwiększają też konkretne choroby, np. cukrzyca i stan przedcukrzycowy. - Podwyższony poziom cukru we krwi powoduje cukromocz, a to idealna pożywka dla bakterii, które mogą się dzięki temu łatwiej i szybciej namnażać - zwraca uwagę lekarka.
- Infekcjom sprzyja też ciąża z powodu hormonalnych, ale też ucisku macicy na nerki i pęcherz, a także menopauza, związana często z osłabieniem mięśni dna miednicy, wypadaniem narządu rodnego i nietrzymaniem moczu, a nietrzymanie moczu sprzyja rozwojowi infekcji - zaznacza dr Kędzierska-Kapuza.