Witamina D, białko i wapń są bardzo ważne dla odporności© Facebook, Getty Images | Viktoriya Skorikova

Białko, wapń, witamina D. Wielka trójca odporności

Katarzyna Prus
Katarzyna Prus

Choć zdrowy układ odpornościowy to jeden z filarów długowieczności, należy o niego dbać racjonalnie. - Nie dajmy się zwieść hasłom marketingowym, które mówią o nieustannym wzmacnianiu odporności, by sprzedać suplementy. To jest ślepa uliczka - zwraca uwagę dietetyk kliniczny Kamil Paprotny.

Fundament odporności

- Witamina D, wapń i białko "współpracują" ze sobą w budowaniu odporności. Każdy z tych składników ma inny wpływ na działanie układu immunologicznego, przy czym najsilniejszy ma zdecydowanie białko. To fundament, podstawowy budulec - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie dietetyk kliniczny Kamil Paprotny.

Wyjaśnia, że każda komórka odpornościowa składa się z białka. - W związku z tym jego niedobór silnie upośledza odporność. Ma to wymierny wpływ na nasz organizm, który, by prawidłowo funkcjonować, musi sobie ten niedobór uzupełnić. Skorzysta więc z największego wewnętrznego magazynu białka, jakim są nasze mięśnie. To poważnie osłabi cały układ mięśniowy, bo nie mówimy tylko o mięśniach szkieletowych, ale też np. o mięśniu sercowym czy mięśniach jelit - tłumaczy dietetyk.

- Ten proces bardzo wyraźnie widać np. u osób, które zmagają się z anoreksją. Mają bardzo słaby mięsień sercowy, bo skrajnie niedożywiony organizm nadmiernie wykorzystuje własne rezerwy białka - dodaje.

Tymczasem to właśnie masa mięśniowa jest kluczowa dla długowieczności, której filarem jest sprawny układ odpornościowy

- Masa mięśniowa to pewnego rodzaju wskaźnik, który pozwala nam przewidzieć, jak długo będziemy żyć i w jakiej formie. Badania pokazują, że niska masa mięśniowa podwyższa ryzyko przedwczesnej śmierci (u takich osób częstsze są np. choroby sercowo-naczyniowe czy urazy - red.). Można to łatwo sprawdzić, mierząc obwód uda. Zbyt mały - poniżej 60 cm - oznacza niedobór mięśni, co może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia - zwraca uwagę Kamil Paprotny.

Takie wnioski płyną m.in z badań przeprowadzonych przez duńskich naukowców, których wyniki opublikowano na łamach BMJ. Badanie było oparte na losowej próbie dorosłych uczestników duńskiego projektu MONICA: 1436 mężczyzn i 1380 kobiet zbadanych w latach 1987-1988 (mierzono m.in. obwód uda, talii i bioder oraz skład ciała). Obserwowano ich pod względem 10-letniej zapadalności na choroby sercowo-naczyniowe oraz 12,5 roku pod kątem zgonów. 

Okazało się, że mały obwód uda wiązał się z wyższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, choroby wieńcowej i wyższą śmiertelnością całkowitą u kobiet i mężczyzn. Ryzyko było wyraźnie większe poniżej ok. 60 cm. Zależności utrzymywały się po uwzględnieniu m.in. otyłości brzusznej i ogólnej, stylu życia oraz klasycznych czynników ryzyka (np. ciśnienia i lipidów).

Witamina D i wapń

Niezwykle ważna jest również witamina D. - Witamina D jest immunomodulatorem, czyli odgrywa kluczową rolę w modulowaniu odpowiedzi układu odpornościowego. Z jednej strony stymuluje zwalczanie patogenów (np. wirusów, bakterii - red.), a z drugiej zapobiega nadmiernym reakcjom zapalnym - zaznacza Kamil Paprotny.

Witamina D ma też wpływ na prawidłowy poziom wapnia. - Wapń ma słabsze działanie niż białko i witamina D, ale jest potrzebny do pewnych procesów. Chodzi o aktywację limfocytów T i B - dzięki przepływowi jonów wapnia komórki odpornościowe mogą się namnażać i produkować przeciwciała. Wapń bierze też udział w komunikacji między komórkami odpornościowymi i uruchamianiu odpowiedzi immunologicznej - wyjaśnia ekspert.

Podkreślając rolę witaminy D, ekspert jednocześnie przypomina, by nie przesadzać z jej suplementacją. - Pamiętajmy, że branie wyższych dawek niż zalecane (dla dorosłych to ok. 2000-4000 jednostek na dobę - red.), nie przyniesie dodatkowych korzyści. To mit. Nie ma badań, które potwierdzają, że przy ogromnych dawkach poza kontrolą lekarską witamina D zadziała lepiej, silniej. Można sobie natomiast zaszkodzić, a efekt może być odwrotny do oczekiwanego - przestrzega dietetyk. 

O tym, jak niebezpieczne mogą być takie dawki witaminy D przekonała się jedna z pacjentek endokrynologa i obesitologa dr. n. med. Szymona Suwały. Lekarz przestrzega, że z suplementacją łatwo przesadzić i wpędzić się w poważne problemy.

- Niestety pacjenci, którzy przyjmują nadmierne dawki witaminy D, wcale nie są rzadkością. Wręcz przeciwnie, w każdym tygodniu mam pacjentów, wśród których zdarzają się także i tak ekstremalne sytuacje. Jedna z moich pacjentek trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia, bo zażywała 50 tys. jednostek dziennie w formie preparatu paszowego dla koni - przyznał w rozmowie z WP abcZdrowie dr Suwała.

Wyjaśnił, że kobieta bazowała na informacjach od znajomych i z forów internetowych, gdzie ten preparat był polecany, zamiast skonsultować się z lekarzem. Wyniki jej badań, były alarmujące.

- Okazało się, że stężenie witaminy D w surowicy przekroczyło 420 ng/ml, przy optymalnym poziomie 30-80 ng/ml i normie, której nie należy przekraczać na poziomie 100 ng/ml. Powyżej tych wartości witamina D może być już dla organizmu toksyczna. W przypadku tej pacjentki wystąpiło skrajne odwodnienie, doszło do kamicy nerkowej, zaburzeń rytmu serca i osłabienia. Udało się ją uratować, ale leczenie trwało ponad pół roku - zaznaczył lekarz.

Najlepsze produkty dla odporności

Co jeść, by zachować odporność? - Optymalna będzie dieta bogata w białko. Jego najlepsze źródła to m.in. mleczne fermentowane produkty, które działają niezwykle korzystnie na jelita, a to właśnie w jelitach znajduje się aż 70 proc. układu odpornościowego. W takim "pakiecie" dostarczamy też od razu wapń, w który również są bogate takie produkty - zaznacza Kamil Paprotny.

Dodaje, że do najlepszych źródeł białka należą też chude białe mięso, jajka, strączki (w przypadku wegan najlepiej sprawdzą się seitan i tofu). 

- Witaminy D nie da się dostarczyć z dietą, musimy ją więc suplementować. Należy to jednak robić racjonalnie. Optymalna dawka to 2000 jednostek na dobę. Nie dajmy się zwieść hasłom marketingowym, które mówią o nieustannym wzmacnianiu odporności, by sprzedać suplementy. To jest ślepa uliczka, bo powinniśmy dążyć do tego, by nasz układ odpornościowy działał po prostu dobrze, prawidłowo, a nie nadmiernie - zaznacza Kamil Paprotny.

- Nie należy przesadzać np. z suplementami o działaniu immunomodulującym. Należy do nich witamina D, ale też omega 3 czy colostrum. Przy nadmiernym, zbyt silnym działaniu układu odpornościowego może nawet dochodzić do reakcji autoimmunologicznych - zwraca uwagę dietetyk. 

Wybrane dla Ciebie

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Redakcja Wirtualnej Polski