Stres szkodzi jelitom© Facebook, Getty Images | Halfpoint Images

Jelita pod presją stresu. Ból brzucha, wzdęcia, zaparcia

Katarzyna Prus
Katarzyna Prus

Mózg i jelita są ze sobą nierozerwalnie połączone. Widać to doskonale, gdy żyjemy w ciągłym pędzie czy napięciu. - Przewlekły stres może przyspieszyć rozwój oraz zaostrzyć przebieg chorób jelit - przestrzega gastrolog dr n. med. Tadeusz Tacikowski.

Stres zabójczy dla jelit

- Stres pogarsza przebieg każdej choroby i w przypadku chorób przewodu pokarmowego, w tym jelit, jest tak samo. Przewlekły stres może przyspieszyć rozwój oraz zaostrzyć przebieg chorób jelit takich jak wrzodziejące zapalenie jelita, choroba Leśniowskiego-Crohna czy zespół jelita drażliwego - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie gastrolog dr n. med. Tadeusz Tacikowski.

Lekarz wyjaśnia, że stoi za tym oś mózgowo-jelitowa. Mózg i jelita są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują. - To oznacza, że nasza psychika, funkcjonowanie w ciągłym stresie wpływają na to, co się dzieje w jelitach i odwrotnie. Przewlekły stres to zwiększone wydzielanie kortyzolu, czyli hormonu stresu, który zaburza mikrobiotę jelitową - wskazuje gastrolog.

Co konkretnie oznacza takie zaburzenie? - Zaczynają w niej dominować szkodliwe patogeny i w efekcie dochodzi do stanów zapalnych w jelitach. To z kolei odbija się na naszej psychice, może jeszcze nasilać skutki stresu, prowadzić do pogorszenia samopoczucia, a nawet stanów depresyjnych. Możemy więc wpaść w błędne koło - przyznaje lekarz.

Dr Tacikowski zwraca uwagę, że stres jest powiązany z innymi czynnikami. - Do niedawna sądziliśmy, że np. w zaburzeniach czynnościowych jelit takich jak zespół jelita drażliwego, stres jest jedynym czynnikiem. Chorzy byli więc od razu wysyłani do psychiatry, który miał być jedyną drogą leczenia. Dzisiaj wiemy, że stres nie jest jedynym czynnikiem, więc leczenie powinno być kompleksowe - podkreśla.

- Z jednej strony musimy zadbać o psychikę, ale z drugiej działamy w samych jelitach i skupiamy się na walce z przerostem szkodliwych bakterii, których odczuwalnym skutkiem mogą być m.in. zaparcia, wzdęcia, biegunki - dodaje.

Potwierdzeniem szkodliwego wpływu stresu na jelita są też opublikowane niedawno badania naukowców z University of Victoria. Przyjrzeli się temu, jak przewlekły stres wpływa na barierę jelitową (jelita pełnią rolę zapory: przepuszczają składniki odżywcze, a jednocześnie zatrzymują szkodliwe substancje).

W badaniu wykazano, że długotrwałe działanie stresu zaburza ten mechanizm, osłabiając szczelność bariery jelitowej (przez to szkodliwe czynniki mogą łatwiej przenikać do krwi).

Ciekawy wątek dotyczy białka reelin, które do tej pory kojarzono głównie z mózgiem. Tymczasem występuje ono również w jelitach. W eksperymentach na zwierzętach przewlekły stres wyraźnie obniżał jego poziom i wiązał się z wolniejszą odnową komórek ściany jelita. To z kolei sprzyjało rozszczelnieniu bariery jelitowej.

Same leki nie wystarczą

- Mamy do dyspozycji bardzo skuteczne leki, które nie wchłaniają się w jelitach. Widzimy po nich wyraźną poprawę samopoczucia, nastroju. Pacjent wraca do życia. Muszą temu jednak towarzyszyć zmiany dietetyczne - zaznacza dr Tacikowski.

Szkodliwe bakterie dokarmiają węglowodany, przetworzone jedzenie, w których mamy cukry proste i sztuczne dodatki. - Powinniśmy zadbać o to, by w diecie było więcej białka czy zdrowych tłuszczy. Bez zmiany żywienia problem będzie wracał - dodaje lekarz.

- Niestety, funkcjonując pod wpływem stresu, wybieramy "szybkie", czyli najczęściej niezdrowe jedzenie. Działa tu klasyczne "zajadanie stresu". To dodatkowo sprzyja dokarmianiu szkodliwych bakterii - wskazuje.

Gastrolog przypomina także o błonniku, który sprzyja zdrowiu jelit, ale nie należy z nim przesadzać.

- Błonnik nierozpuszczalny z jednej strony może pomóc przy zaparciach, ale z drugiej może powodować wzdęcia i bóle brzucha. Więc zniwelujemy jeden problem, ale nasilimy inny. Warto więc wybierać ten rozpuszczalny np. siemię lniane, czy warzywa, ale z wyjątkiem cebuli, czosnku, grochu i fasoli - dodaje lekarz.

Bakterie, które wspierają mózg

Wsparciem przy przewlekłym stresie mogą być także psychobiotyki, które z jednej strony mają pozytywny wpływ na mikrobiotę jelitową, a z drugiej wspierają mózg.

- Trzy szczepy: Lactobacillus brevis, Bifidobacterium dentium, Lactobacillus plantarum mogą wykazywać działanie uspokajające, zmniejszające uczucie niepokoju i lęk, objawy depresji, zaburzenia funkcji poznawczych, pozwalają też lepiej radzić sobie ze stresem - tłumaczyła w rozmowie z WP abcZdrowie mgr farm. Ilona Krzak.

Do szczepów zaliczanych do psychobiotyków należą także m.in.: Lactobacillus helveticus, Bifidobacterium longum, Bifidobacterium infantis.

Farmaceutka wyjaśniła, że każde zaburzenie żołądkowo-jelitowe sprzyja dysbiozie jelitowej, a to m.in. podwyższone ryzyko złego samopoczucia psychicznego, a nawet rozwoju objawów depresji. Dlatego należy także pamiętać o roli diety.

- Probiotyki z definicji mają za zadanie skolonizować jelito i zacząć się namnażać. Bez paliwa nawet najlepsze auto samo nie pojedzie. Jeżeli dostarczymy im optymalnych warunków i dokarmimy je, wtedy będą funkcjonować – wyjaśniała ekspertka.

Śmieciowe jedzenie może osłabić efekty, które udało się uzyskać dzięki probiotykom. - Bakterie jelitowe może się namnożą dzięki probiotykowi, ale czy cokolwiek z tego przetrwa na dłuższą metę? Nie ma takiej możliwości. Bakterie to nie cyborgi, musimy o nie zadbać – wskazała farmaceutka.

Źródła: WP abcZdrowie, Polskie Towarzystwo Gastroenterologii

Wybrane dla Ciebie

Wyłączono komentarze

Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.

Redakcja Wirtualnej Polski